czwartek, 6 sierpnia 2009

Miejska Biblioteka Publiczna w Rudzie Śląskiej - DKK "Dialog" 19 czerwca 2009 r.

***
Dyskusyjny Klub Książki "Dialog"
Salonik Artystyczny Filii nr 16

Miejskiej Biblioteki Publicznej
w Rudzie Śląskiej

19 czerwca 2009 r.

Manuela Gretkowska
Kabaret Metafizyczny






TO TAKI KABARET

NAMIASTKA TEGO
CO PO DRUGIEJ STRONIE


A TY CZEKASZ
NA FINAŁ

NA UKŁON

NA KONIEC

KTÓRY DOPIERO ZACZYNA SIĘ PO
UPADKU KURTYNY





Zbliża się godzina 18.00. Ostatni tego dnia czytelnik z niedowierzaniem popatrzył na suto zastawiony stół, na światło świecy, na filiżanki poukładane w biało czarne. Popatrzył jak wokół stołu gromadzą się goście. Ciekawe, co tu będzie się działo?

Czytelnikowi należy się wyjaśnienie. Jest nowy. Przed chwilą zapisał się do Miejskiej Biblioteki Publicznej. Nic nie wie o Dyskusyjnym Klubie Książki. Staram się przekazać niezbędne na ten temat informacje. Słucha z zainteresowaniem. Deklaruje przyjście na następne spotkanie. Myślę sobie - świetnie.

Salonik Artystyczny przygotowany. Wszystkie krzesła ułożone wokół stołu - zajęte. Przyszła Krystyna, Jadwiga, dwie Marty, Zosia, dwie Ewy, Marysia...

...i redaktorzy naszej lokalnej prasy.


Przyszli porozmawiać nie tylko o działalności DKK, ale razem z klubowiczami zasiedli do dyskusji. Dziś Kabaret metafizyczny Manueli Gretkowskiej.

„Ucichła muzyka, przygaszono światła”.

Mała mroczna salka "Kabaretu metafizycznego" tętniła życiem artystycznych poczynań postaci pojawiających się na scenie. Publiczność, w pełnym zachwycie wpatrzona w spektakl, nie zwracała uwagi na obce twarze, które po raz pierwszy pojawiły się w kabarecie. Stali bywalcy, bez reszty oddani artystce, nawet się nie domyślili, że kątem oka są bacznie obserwowani.

A my członkowie DKK byliśmy wszędzie.

Na widowni!


Na scenie!


Za kulisami!


Każdy z nas uważnie przyglądał się, co takiego jest w tym kabarecie, o którym tak głośno w mediach. Stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że „Kabaret metafizyczny”, stworzony przez Manuelę Gretkowską należy odwiedzić obowiązkowo, by na temat jego działalności wyrobić sobie własną opinię oraz by odpowiedzieć na kilka pytań i zabrać głos w dyskusji.

Manuela Gretkowska – skąd ją znamy? Czy tylko z literatury? Z całą pewnością nie. Przede wszystkim Manuela Gretkowska znana jest jako wielka polska feministka i założycielka „Partii kobiet”.

Dla zdecydowanej większości osób Manuela Gretkowska jest w swoich poglądach bardzo kontrowersyjna. Dla niektórych zaś niezwykle prostolinijna i odważna w wygłaszaniu tez, z którymi jedni polemizują, a inni (ci w mniejszości), tezom tym przytakują.

Czy zatem autorka dociera tylko i wyłącznie do małych grup społecznych? Czy może zdecydowana większość jej przeciwników preferuje święty spokój i nie chce odpowiadać na wszelkie prowokacje? Wiemy, że prościej jest ironicznie ustawić usta, zmrużyć oczy, machnąć ręką, przejść obok i udawać, że to wszystko nic nas nie obchodzi.

A przecież obchodzi. Więcej - to nas drażni, obraża itd. I właśnie dlatego warto porozmawiać i nie odwracać się plecami, i to często plecami do siebie samych.

Dyskutanci "Dialogu" po bacznej obserwacji (przeczytaniu) „Kabaretu metafizycznego” (z wypiekami na twarzy), nie uciekają od rozmowy i polemiki.

Po przeczytaniu 10 stron książki miałam dość. Zajrzałam do Internetu i czytałam opinie czytelników. Wszystkie negatywne i już miałam się podpisać pod tymi słowami, jednakże coś mnie powstrzymało. Hola! Hola! Jeszcze nie przeczytałaś tej książki, więc jakie masz prawo do jej negacji? Usłyszałam wewnętrzny mój głos. Przyznałam głosowi rację. Postanowiłam czytać dalej i doszukiwać się drugiego dna książki. Czy chciałam dorobić swoją filozofię? Nie wiem. Czy potrafię odpowiedzieć na postawione sobie i klubowiczom proste pytania?

Dlaczego Manuela Gretkowska szokuje?

Na co chce zwrócić uwagę czytelnika?

Jaki jest „Kabaret metafizyczny”?

Takie i inne zagadnienia nękały rozmówców. Początek naszej dyskusji to milowe skoki po wszystkich aktach kabaretowej sceny i szybkie komentarze:

Wprowadzony w tę prozę chaos – zapewne zamierzony.

Zbyt duża ilość niezrozumiałych słów, a rzadko kto dysponuje taką ilością czasu, że czyta beletrystykę z encyklopedią i słownikiem.

Religia!

Pytanie, po co opisywać religię w sposób tak dalece negatywny? A może tak właśnie miało być?

Religia – wiadomo - ten temat pobudza do dyskusji. Dyskusji żywej i to na wielu płaszczyznach. Dlatego też twórca chce nas - odbiorców literatury - zaszokować. A taki zabieg terapii szokowej uda się, pod warunkiem, że opisywaną sytuację wystarczy w dostatecznym stopniu przerysować! Wyolbrzymić! A może Manuela Gretkowska wprowadzając ten wyżej wymieniony zabieg do tematu pt. „Religia”, pyta czytelnika o jakość wiary, którą jak wiadomo deklaruje znakomita większość?

W słowach „Chwalebne pozbywanie się wszelkich potrzeb prowadzi do świętości czyli znieruchomienia” już polemizuje z czytelnikiem. Diagnozuje lenistwo w obliczu zmartwychwstania: „Wszyscy zmartwychwstaną oprócz leniuchów, którym nie będzie się chciało wstać na poranną mszę”.

Interesujący jest również dialog o życiu pośmiertnym dwóch głównych postaci kabaretu „I skończ już z tymi makabrycznymi historiami o piekle, czyśćcu i sądzie ostatecznym. Jestem pewien, że w rezultacie nie będzie ważne, czy X kradł, czy Y cudzołożył. Nie będzie żadnych scen dantejskich z tłumem postaci. Zbawiona zaś będzie wyłącznie ochra, zieleń i róż indyjski, i nikt, i nic więcej. Kropka.”

A teraz inne tematy:

Opisując chorobę babci, diagnozuje ją: „Przewlekłe skąpstwo – choroba”. Pewnie również znamy osoby (niekoniecznie babcie), które można tak właśnie zdiagnozować? I kto zaprzeczy takiej diagnozie?

Wulgaryzmy? Czy to przystoi kobiecie? Oczywiście, że nie!

A dlaczego nie? Nie ma przecież takiego podziału słów, które w męskich ustach brzmią jak brzmią i tylko przelatują przez nasze ucho, chociaż bulwersują. Natomiast wypowiedziane przez kobietę wydają się jej upadkiem po sam rynsztok.

Wulgaryzmy, jakich używa autorka, czasem adekwatnie do opisywanej sytuacji, a czasem dla samego tylko wulgaryzmu, przyznam, bulwersują. Znów nasuwa się pytanie - dlaczego?

Czy to pruderia? Czy tak bardzo boimy się (tego typu) własnych myśli - tych cichych przekleństw, które cisną się na usta, ale nie przechodzą przez delikatne kobiece gardło, wprost do aparatu mowy. Umierają, przełknięte wraz z ciężką śliną.

Wreszcie Miłość! A raczej poszukiwanie miłości. Poszukuje metafizyczna kobieta i poszukuje ziemski mężczyzna. Jaki będzie efekt tych poszukiwań? Wszystko wyjaśni się w trakcie czytania książki. „Nie mówcie mojej miłości, że umarła”. To piękne zdanie i dramatyczne w swojej konkluzji, a „Kabaret metafizyczny” to - w dużej jego części - wielki dramat.

Inna konkluzja na temat tej lektury?

Oczywiście, że po przeczytaniu tej książki jesteśmy oburzeni i prawie wściekli. Mamy wypieki, przede wszystkim na duszy, lecz na twarzy oczywiście również pojawiło się zaczerwienienie. Nie wspominając już o mimice. Mimika zdradza nasze myśli. To było widoczne w czasie rozmowy o kabarecie.

Czy zatem wspólnie podczas dyskusji udało się dyskutantom odkryć drugie dno tegoż metafizycznego tomu? Trudno powiedzieć. Jednakże wszyscy zauważyli, że książka zawiera niemało tzw. perełek filozoficznych.

Ustami bohaterów autorka wyraża ciekawą opinię o czasie: „Ostrogami czasu poganiamy życie. Nigdy nie oswoisz czasu, tej wiecznej bestii, co z pazurami skacze ci do twarzy, by wydrapać coraz głębsze zmarszczki”.

Pisze o śnie: „Sen jest konieczny z tej prostej przyczyny, że nie jest odpoczynkiem, lecz narkozą po jawie bez znieczulenia. Nie można funkcjonować całą dobę na żywca. Nie mylę się, prawda?”

Myślę, że poprzez treść przerysowanych prawd, autorka chciała, aby czytelnik zastanowił się nad problemami, które otaczają współczesnego człowieka.

Pytanie kolejne - na co Manuela Gretkowska chciała zwrócić uwagę kobietom, wprowadzając do powieści ten specyficzny i metafizyczny wątek miłosny?

A może w taki niekonwencjonalny sposób przekazuje nam, że pomimo tzw. równouprawnienia i tak my kobiety mamy głęboko zakorzenioną uległość. A w imię miłości poświęcamy wszystko. Czy to cena miłości szczęśliwej? Gretkowska pisze: „Od stóp do głowy jestem stworzona dla miłości – to cały mój świat i nic więcej się nie liczy”.

Dla kontrastu autorka przytacza filozofię miłości z męskiego punktu widzenia – „Nie można wytrzymać długo z jedną. Czasem nachodzi mnie pytanie, czy jeśli kocha się z kobietą tak długo, aż ona umrze, to jest to nekrofilia czy tylko roztargnienie”.

Pozwólcie, że to zdanie pozostawię bez komentarza.

W opinii klubowiczów znakomita jest także puenta książki. Wydaje się, że to ostatnie powiedzenie jest poglądem, który być może tłumaczy całą kabaretową zawartość poszczególnych scen.

„Koniec sztuki to nic, to sielanka metafizyczna. Naprawdę jest o wiele gorzej”.

Nic więcej już Wam nie powiem. Nie przybliżę fabuły. Nie streszczę ani jednego wątku.

Mam tylko nadzieję, że na wakacjach słońce rozświetli spracowane twarze i serca, że pobladłe od zmęczenia usta rozpromienią się w uśmiechu. A góry, morza, pola i łąki przylgną przyjaźnią do stóp. I tym samym ostatnie zdanie książki nie doczeka się spełnienia.

A we wrześniu w "Dialogu" - sielanka. Jedziemy na Mazury, a tam przeżyjemy miłość – „miłość nad rozlewiskiem”. To wszystko za sprawą Małgorzaty Kalicińskiej, autorki mazurskiej trylogii, którą przeczytamy z prawdziwą przyjemnością. Nie będziemy też ustawiać Kabaretu metafizycznego przy Miłości nad rozlewiskiem. To dwie dalece różne lektury warte i przeczytania, i przeanalizowania.

Jako moderator naszej dyskusyjnej grupy przed czerwcowym spotkaniem miałam pewne obawy, dotyczące przebiegu dyskusji. Okazało się, że niepotrzebnie. Wiadomo – jeżeli proza wzbudza w czytelniku tak skrajne emocje, to będzie o czym rozmawiać. Miałam obawy, że powiemy sobie jedno zdanie - to nie jest literatura godna polecenia i czytanie tej książki to strata cennego czasu. Na szczęście było inaczej. I chociaż ta proza nie przypadła czytelnikom do gustu, nie znaczy to, że nie było o czym rozmawiać. A było i o czym, i przy czym. Zwłaszcza że Zosia znów upiekła pyszne ciasto.


Nie przeczę, iż pomogło nam w osłodzeniu skrajnych kabaretowych chwil spędzonych z Bebą, która zakochana w ziemskiej męskiej postaci - pobrzydła. A jak wiadomo, zakochani pięknieją. Dlaczego tak się nie stało z Bebą? Przeczytajcie „Kabaret metafizyczny” Manueli Gretkowskiej.

Wszystko działo się w Paryżu, latem 1995 roku.

Z metafizycznego piękna
Powstała ziemska postać kobiety

Kabaretowy blichtr

Pozostał jeszcze
W mrocznej Sali

Męskiej wyobraźni


Miłych wakacyjnych przygód (nie tylko z książką) i lawiny tematów do przedyskutowania...
...życzą członkowie DKK "Dialog" wprost z Saloniku Artystycznego Filii nr 16 wszystkim miłośnikom literackich kabaretów i dramatów.

Wszystkiego słonecznego – Danuta Dąbrowska-Obrodzka

czwartek, 30 lipca 2009

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy w Łazach - spotkanie DKK, 26 czerwca 2009 r.

***

XV Spotkanie DKK
w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Łazy

Ostatnie przedwakacyjne spotkanie naszego Klubu odbyło się 26 czerwca br. Omawiałyśmy na nim książkę Barbary Kosmowskiej pt. Hermańce.

Barbara Kosmowska to pisarka pisząca zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Zapamiętałyśmy ją ze spotkania autorskiego, które miało miejsce w naszej Bibliotece w marcu tego roku. Pogodna, bezpośrednia, świetnie zabawiała publiczność (w większości dziecięcą), opowiadając o swoim życiu, twórczości, bohaterach swoich książek.


Na pytanie, które powieści woli pisać: dla dzieci czy dla dorosłych, nie odpowiedziała jednoznacznie. Stwierdziła jednak, że „trudniej pisze się dla młodego czytelnika, gdyż jest on czujny i wrażliwy na fałsz”. Tematy do książek, jak sama powiedziała, są zaczerpnięte z życia, niektórzy bohaterowie jej powieści istnieją naprawdę.


Powieści Kosmowskiej dotykają niezwykle trudnych problemów, z którymi na co dzień boryka się niejedna kobieta: pierwsza miłość, kryzys w małżeństwie, choroba (Głodna Kotka, Teren prywatny, Prowincja, Gobelin). Dlatego pisarka została okrzyknięta „polską Bridget Jones”. Zresztą, tak jak bohaterki jej książek, jest wszechstronna, pisze powieści, wiersze (na razie do szuflady, jak zdradziła nam na spotkaniu), słuchowiska radiowe, współpracuje z czasopismem „Guliwer”. Jest adiunktem Akademii Pomorskiej w Słupsku i radną w Bytowie, gdzie mieszka. Uwielbia czytać (Dostojewskiego, Zoszczenkę, Manna, Myśliwskiego, Pilcha, Witkiewicza) i spotykać się ze swoimi czytelnikami. Ubolewa tylko, że zostaje jej mało czasu na pisanie.

Książka Hermańce, która była przedmiotem naszego spotkania, nie należy do gatunku powieści „lekkich do poczytania”. Zmusza do zastanowienia się nad naszą rzeczywistością i choćby dlatego warto po nią sięgnąć.


Recenzję książki napisała Elżbieta Szafruga:

Książka Barbary Kosmowskiej, to tragiczna historia „zabitej dechami” wsi, ubarwiona elementami humorystycznymi. Specjalnym efektem wzmacniającym treść jest niewybredne słownictwo, z którego nie wiemy - śmiać się czy płakać.

Nomen omen narratorem zostaje syn kamieniarza uzurpujący sobie przynależność do grona pisarzy (enigmatyczny kontakt z poetą żubrem).

Główną atrakcją wsi jest bar „Malczik”, miejsce spotkań starych i młodych oraz jaskinia najbardziej absurdalnych pomysłów. Ludzie trudnią się wyrębem lasu, zbierają jego płody, a okresowo czerpią dochody z turystyki. Do miejscowych notabli należy ksiądz Belka grzmiący z ambony, doktor Roch organizujący w swojej klinice turnusy psychiatryczne oraz leśniczy Wiśnia kierujący rozwojem turystyki. W tej nieskomplikowanej wydawałoby się zbiorowości dochodzi do licznych samobójstw, a nawet zostaje popełnione morderstwo.

Serdecznie zapraszam do przeczytania tej nietuzinkowej książki poruszającej wiele problemów, nie tylko wsi. Z lektury dowiemy się, czym są Suche Bagna, jak rodzą się idioci w Dolinie Majtek, w jaki sposób można napisać list miłosny w oparciu o cytat „spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”, czym zajmuje się Komitet Wdów i odpowiemy sobie na pytanie, dlaczego młodzież ucieka z tej wsi do miast.

Halina Kudela - moderator DKK w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Łazy

piątek, 10 lipca 2009

Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach - DKK w Filii nr 3, 19 czerwca 2009 r.

***
Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach

Dyskusyjny Klub Książki w Filii nr 3

19 czerwca (piątek) 2009 r.


Na dzisiejszym spotkaniu dopisała tylko młodzież. Stawiła się punktualnie o 17.00. Pozostałych klubowiczów odstraszyła pewnie deszczowa pogoda. A może tematyka książki. Nam się podobała. Ale to tylko zdanie nastolatków, no i trochę „starszej nastolatki", czyli moje.

Morderstwo w znaku zen to kryminał, trochę nietypowy, bo trup nie ściele się gęsto co parę stron, motywy zbrodni nie są typowymi dla kryminałów. Tutaj mamy do czynienia z przestępstwem długotrwałym, które być może nigdy nie wyszłoby na jaw, gdyby nie pewien mnich, który nagle pojawia się w jednym z niemieckich miasteczek. Wzbudza niepokój mieszkańców, bo jest inny, bo nie skarży się, bo o nic nie prosi. Jest przerażony, ucieka przed czymś lub przed kimś. W tym właśnie momencie do akcji wkracza główna bohaterka powieści - Louise Boni, która za wszelką cenę chce wyjaśnić tajemnicę przerażonego Azjaty. Podąża jego śladem, próbuje się z nim porozumieć. Nie udaje jej się to niestety. Mnich milczy, a czytelnik robi się coraz bardziej ciekawy.

Mamy tutaj do czynienia z mroczną i ponurą historią, która dotyka problemu pedofilii i handlu dziećmi. Zagadka, którą musi rozwiązać Louise, to tylko jeden wątek. Drugi to jej zmagania z niekoniecznie różową przeszłością, nałogiem alkoholowym i rozpaczliwym pragnieniem posiadania kogoś bliskiego.

Wszyscy wiemy, że nie można zbawić całego świata. Louise udało się uratować dwójkę dzieci i powstrzymać organizację czyniącą zło. Musi się jeszcze uporać ze swoimi demonami. Nie wiadomo, czy jej walka z nałogiem się powiedzie, czy wytrwa i czy pomoże jej w tym pobyt w klasztorze buddyjskim. Chce spróbować.

Czytelnik musi sobie sam dopisać szczęśliwe zakończenie. Jeśli oczywiście lubi opowieści z happy endem. My nie musieliśmy. To wiele mówiące niedopowiedzenie, a raczej niedopisanie, w zupełności nas zadowoliło.

Książkę polecamy, jeśli ktoś lubi ten rodzaj literatury.


Joanna Misielak,
moderatorka DKK w Filii nr 3 MBP w Katowicach

Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach - DKK w Filii nr 7, 17 czerwca 2009 r.

***

Miejska Biblioteka Publiczna
w Katowicach

Dyskusyjny Klub Książki
w Filii nr 7

17 czerwca 2009 r.

MACIEJ ZAREMBA

Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji


Ostatnie spotkanie przed wakacyjną przerwą (17 czerwca 2009 r.) poświęcone było książce „otwierającej oczy” na problemy współczesnego świata i jego niedoskonałości. Tą książką był zbiór reportaży Macieja Zaremby pod znaczącym tytułem: Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji.

Warto w tym miejscu pokrótce przybliżyć sylwetkę autora książki. I tak, Maciej Zaremba to Polak mieszkający w Szwecji, który w 1969 r. wyjechał z kraju z całą rodziną. Miał wtedy dopiero 18 lat. Zaczynał od zera - był m.in. salowym i operatorem dźwigu. Potem studiował filmoznawstwo i historię idei. Dziś pracuje w największym szwedzkim dzienniku, jest obsypywany nagrodami, a jego reportaże wywoływały w Szwecji polityczne i obyczajowe burze. Natomiast należy zaznaczyć, że jest on słabo znany w Polsce. A Polski hydraulik... to jego pierwsza książka przełożona na język polski.

Uczestniczki spotkania były zgodne w ocenie dzieła Zaremby: naprawdę świetne pióro, duża wrażliwość i zmysł obserwacji oraz celność w dochodzeniu do sedna problemu. Obraz Szwecji, jaki wyłania się z tych tekstów, sprzeczny jest z naszymi polskimi stereotypami tego państwa - opiekuńczego, gdzie ludziom żyje się dostatnio i bezpiecznie. Służba zdrowia, sądownictwo, samorządy - Zaremba pokazuje, do jakich absurdów mogą doprowadzić lata nadopiekuńczej demokracji. Książka ta również bardzo wiele mówi nie tylko o samej Szwecji, ale i całym współczesnym świecie, jak np. reportaże z Bośni i Kosowa, opisujące działanie urzędników z ONZ w tych krajach.

Podsumowaniem spotkania, w którym wzięło udział siedmiu osób, niech będzie to, że członkinie DKK podziękowały moderatorce za możliwość przeczytania reportaży Zaremby (tym bardziej, że w naszej dzielnicowej bibliotece tej książki nie ma w zbiorach). Naprawdę, to lektura warta przeczytania!

Beata Jadach – Zygadło
DKK Filia nr 7 MBP w Katowicach

czwartek, 25 czerwca 2009

Miejska Biblioteka Publiczna w Rudzie Śląskiej - DKK "Dialog" 15 maja 2009 r.

***
Dyskusyjny Klub Książki "Dialog"
Salonik Artystyczny Filii nr 16

Miejskiej Biblioteki Publicznej
w Rudzie Śląskiej

15 maja 2009 r.

Carlos Ruiz Zafón
Cień wiatru



Cień wiatru
kładzie się szarością
na śladach naszych stóp
Pozostaje tylko szelest
Z odległości usłyszymy
Drgające jeszcze
ramiona drzew


BARCELONA.
ROK 1945.
ŚWIT.
CISZA.

- Istnieją takie miejsca, które trzeba i można oglądać jedynie w ciemnościach.

Z lekkim dreszczykiem błądziliśmy po ospałych jeszcze ulicach Barcelony. Szliśmy po śladach dziewięcioletniego Daniela Sempere na Cmentarzysko Zapomnianych Książek. Daniel kroczył za ojcem, który zaraz powierzy mu wielką tajemnicę.
Dotarliśmy do celu wędrówki.

- Danielu, to, co dzisiaj zobaczysz, masz zachować wyłącznie dla siebie.

W labiryncie korytarzy, tuneli, schodów, platform i mostów wchodziliśmy w zakamarki, gdzie na regałach z półkami czekały książki. Książki ocalałe od zapomnienia.

Każda z nich posiada własną duszę. I to zarówno duszę tego, kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią.

- To miejsce jest tajemnicą i miejscem świętym.

Nabożnie i po cichutku bez jednego szelestu słowa błądziliśmy wzrokiem po niewyczerpanej zawartości zapisanych wersji wydarzeń.

Przyjęte jest, że osoba, która po raz pierwszy odwiedza to miejsce, musi wybrać dowolną książkę i przyjąć ją pod swoja opiekę, zaadoptować ją, tak by nigdy nie dotknęło jej zapomnienie. To bardzo ważne przyrzeczenie. Na całe życie.

- A dziś ty musisz dokonać wyboru.

My również dokonaliśmy wyboru. Dotknęliśmy tej jedynej. Czekała na nas przez lata całe, tak samo cierpliwie, niczym ta tajemnicza powieść, wyrywająca się do chłopięcych dłoni dziewięcioletniego Daniela. Z pośród niezliczonej ilości tomów on wybrał Cień wiatru.
Ten sam tytuł przylgnął także do naszych rąk.

I powędrowaliśmy za młodym czytelnikiem. Wraz z nim szukaliśmy sposobów rozszyfrowania mrocznej tajemnicy bezpośrednio związanej z wybraną przez Daniela książką. Daniel, spragniony przeczytania kolejnych powieści autora Cienia wiatru, bezskutecznie poszukiwał jego książek. Poszukiwania okazały się płonne. Jednakże chłopiec raz po raz trafiał na dziwne zbiegi okoliczności, dlatego też postanowił zmierzyć się z zagadką i na własną rękę zamienić się w detektywa.

Zadanie okazało się bardzo trudne. Zbyt trudne do szybkiego i natychmiastowego rozwiązania i zaspokojenia młodzieńczej ciekawości.

Mijały lata. Daniel nie ustępował w poszukiwaniu książek autora Cienia wiatru, jak i samego pisarza. My w związku z powyższym karta po karcie poznawaliśmy niejedno skomplikowane życie bohaterów powieści, którą pod tym samym tytułem oddał do dyspozycji czytelnika Carlos Ruiz Zafón.


Czytelnicy, a zarazem uczestnicy tej niecodziennej wędrówki, jednomyślnie stwierdzili, iż jest to powieść niezwykła. Autor przeplata różnorodne wątki i aspekty życia człowieka. Nie pomija miłości, zauroczenia, smutku, tragedii, zdrady i śmierci.

Najważniejszym i wiodącym tematem książki pozostaje historia dramatycznego losu pisarza Juliana Caraxa.

A nasz Cień wiatru to opowieść o Danielu, który zafascynowany powieścią pragnie na własną rękę odkryć sekret Juliana Caraxa. Nie zdaje sobie sprawy, że właśnie rozpoczął najniebezpieczniejszą przygodę życia.

Daniel idąc po nitce chce dojść do kłębka. Poznaje przyjaciół i znajomych Juliana Caraxa. Te zagadkowe postaci kręcą się wokół Daniela, który zrozumiał, że stanowią one klucz do całej zagadki. Do tajemniczego zniknięcia pisarza Caraxa i zniknięcia wszystkich jego książek. Okazało się, że książki Caraxa zostały spalone. Ocalał Cień wiatru, ale tylko jeden egzemplarz, który będąc w posiadaniu Daniela dla niektórych osób stał się cennym łupem. Ten fakt naraził chłopca na szereg niebezpiecznych incydentów.

Wgłębiając się we wszystkie tajemnicze oraz dramatyczne i kryminalne wątki, ocieramy się o różne niewiarygodne wersje wydarzeń. Finału nie mogę Wam zdradzić.

Powiem tylko, że autor umiejętnie prowadzi czytelnika poprzez dramaty rodzinne, dramaty osobiste wszystkich bohaterów swojej powieści. Te ludzkie losy powoli zaczynają układać się w jedną nierozłączną całość. Mroczne klimaty częściowo wprowadzają nas w świat irracjonalnej przestrzeni, miejscami nawet o wymiarze horroru. Spotykamy człowieka niezwykle tajemniczego, a zarazem odrażającego. To mężczyzna o spalonej twarzy, który jak widmo co rusz staje na drodze, po której kroczy nasz dzielny bohaterski Daniel, spragniony rozwiązania tej dziwnej układanki. Jednakże ta historia nie kończy się z momentem rozszyfrowania zagadki.

Czytając Cień wiatru poznacie Daniela nie tylko, jako miłośnika książek i detektywa, ale Daniel to chłopiec zauroczony kobietą. Nieco później poznacie w nim zakochanego młodzieńca.

A jaki jest finał całej tej historii?

Zakończenie nie będzie Wam obce tylko wtedy, gdy dziewięcioletni Daniel i jego ojciec zaprowadzi Was na Cmentarzysko Zapomnianych Książek i powierzy Wam tajemnicę. Tę samą tajemnicę, którą my dyskutanci "Dialogu" odkrywaliśmy w zaciszu swojego domu.

Ale tuż po jej ujawnieniu poszliśmy do Saloniku Artystycznego i usiedliśmy przy jednym stole do wspólnej rozmowy. Dodatkiem do rozważań była gorąca i pachnąca kawa, do której pyszne ciasto Zosi smakowało wybornie. I tak, przegryzając kawałkami życia, przez kilka godzin opowiadaliśmy, jakie wrażenie zrobiła na nas książka Carlosa Ruiza Zafóna pt. Cień Wiatru. A lektura wciągnęła nas bezgranicznie.

Została przeczytana jednym tchem. Wyraziste postaci, świetne dialogi, dobrze utrzymana dramaturgia. Mimo gąszczu wątków nie gubimy właściwej drogi, do której zmierzają wszystkie poboczne ścieżki.

W tej książce rozgrywa się niejeden dramat człowieka, a mimo to, nie jest ona pozbawiona nuty humoru, co sprawia, że czytelnik bez reszty oddaje się jej treści.

Jeden z dyskutantów słusznie zauważył, że jest to książka w książce i o książce.

Cień wiatru to opowieść o przyjaźni, przeznaczeniu i przede wszystkim o miłości do książek. Dlatego też podczas spotkania dyskutowano także nad mądrością ich przekazu. Nad tym jak książka może wpłynąć na nasze życie. Na nasze opinie nie zawsze związane li tylko ze światem przedstawionym przez autora literackiego dzieła.

Przy okazji przywołanego Cmentarzyska Zapomnianych Książek rozmawialiśmy o przyszłości bibliotek i czytelnictwa.

Zastanawiano się, czy tradycyjna książka na zawsze pozostanie tym nieodłącznym przyjacielem człowieka? Zadawaliśmy sobie pytania, co zrobić, by uświęcona papierowa wersja książki nigdy nie przestała istnieć.

Odpowiedzi różne. Pomysłów wiele.



Wspólna myśl następująca: W stu procentach zgadzamy się na nowoczesne źródła przekazu, na coraz to ciekawsze wynalazki techniczne, z których chętnie korzystamy na co dzień. Ale w głębi duszy chcemy mieć przed sobą taką książkę, której kartki będą szeleścić pod palcami. To wszystko dla tradycji, dla wygody i przyjemności. A mamy prawo do przyjemności i obowiązek względem tradycji. Wygoda cieszy nas w każdym wieku.

A „Mysz” od książek „do poduszki”, a – kysz.

Jest tylko jeden warunek.

Jaki?

By jutro… By w przyszłości…

Wziąć za rękę malca i zaprowadzić go tam, daleko i blisko - do świata wyobraźni.
Ale nie przed ekran najnowszego modelu komputera i nie na Cmentarzysko Zapomnianych Książek, tylko do Biblioteki, której drzwi otwarte na oścież - zapraszają. Tam na półkach czekają książki, a zawarte w nich tajemnice czekają ujawnienia.
- A gdzie jest ta biblioteka – zapyta Cię malec?
- Niedaleko. Za następnym rogiem ulicy – odpowiesz.

I znikniecie w tłumie - wchodząc cichutko na palcach w kolejny
„Cień wiatru”.

Miłej lektury!
Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy w Łazach - spotkanie DKK, 28 maja 2009 r.

***
XIV Spotkanie DKK
w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Łazy

Carlos Ruiz Zafón
Gra Anioła

Przedmiotem spotkania w dniu 28.05.2009 r. były rozważania nad treścią książki Carlosa Ruiz Zafóna Gra Anioła. W większości klubowiczek wywołała ona negatywne odczucia. Za dużo w niej grozy, trupów, powtórzeń z Cienia wiatrów - poprzedniej książki pisarza. Wiele nieścisłości i niewyjaśnionych wątków. Średnio nam się podobała.


A oto wypowiedzi klubowiczek, które nieco inaczej odebrały tę powieść:

Książka Carlosa Ruiz Zafóna - rodowitego Barcelończyka -
Gra Anioła to teatrum życia przyszłego pisarza przedstawione w trzech aktach.

Na krętej drodze do sukcesu syn analfabety Dawid Martin napotyka osoby mu życzliwe, które pomagają stanąć na nogi po wielu przejściach i niepowodzeniach. Nadchodzi upragniony debiut
Miasto przeklętych. Ukazuje się pod pseudonimem Ignatius B., co nie w pełni satysfakcjonuje autora. Pomimo niewątpliwego talentu i sukcesu spotyka się z zazdrością i zawiścią kolegów. Postanawia więc zmienić wydawnictwo.

W nowej pracy podpisuje wieloletni kontrakt, kontynuując cykl kryminalny, a nowi wydawcy
wykorzystują go do granic możliwości. Mimo nawału pracy Dawid trawiony ambicją postanawia napisać książkę, która będzie wydana pod jego prawdziwym nazwiskiem. Równocześnie pomaga przyjacielowi poprawiając jego nowo powstającą książkę i tak naprawdę staje się jej cichym autorem. W efekcie przepracowania i zaniedbania podstawowych potrzeb życiowych zapada na nieuleczalną chorobę (guz mózgu). Ta wiadomość załamuje go, a czarę goryczy dopełnia zamieszczona w prasie niepochlebna recenzja nowo wydanej książki.

Młody człowiek, nie mając nic do stracenia, zaprzedaje się francuskiemu wydawcy, podającemu się za wielbiciela jego twórczości. Corelli żąda w zamian napisania nowej religii, a sam gwarantuje autorowi życie z pokaźną sumą pieniędzy. Współpraca obu polega na serii spotkań, często w bardzo dziwacznej scenerii, gdzie pryncypał udziela wskazówek i korekt do nowego dzieła.


W tym czasie Martin na własną rękę postanawia wyjaśnić śmierć właściciela domu, gdzie obecnie zamieszkuje. Od tego momentu rozpoczyna się pasmo dziwnych zdarzeń, roztaczające kręgi na osoby najbliższe. Traci przyjaciół, w tym ukochaną Christinę, z którą zamierzał rozpocząć nowe życie i staje się uczestnikiem prawdziwego horroru. W swoim dochodzeniu do prawdy zostaje osamotniony i osaczony, a na końcu zdradzony i zaprzedany. Jego życie wisi na włosku.

Z czasem zaczyna pojmować, że źródłem całego zła jest napisana na zlecenie religia. Chroni tekst przed pryncypałem na Cmentarzysku Książek Zapomnianych, skazuje się na dolę tułacza i uciekiniera. Po wielu latach powraca do w miarę normalnego życia, jednak samotność zostaje przerwana niespodzianką – zemstą Corellego.


Książka mimo swojej rozbudowanej fabuły zasługuje na miano ciekawej. Sam tytuł intryguje czytelnika, który po przeczytaniu utworu już wie, na czym polega gra anioła. Anioł w naszym pojęciu to osoba godna zaufania, jednak w utworze przeraża, ponieważ przeobraża się w anioła zła.


Warte przemyślenia są niektóre stwierdzenia zawarte w toku myślowym Corellego tj. czy religia jest mitem, w który wierzymy, bo się boimy lub historia to śmietnik biologii, a może „do realizacji swoich zamiarów wystarczy ambicja, talent i na samym końcu szczęście”.


Osobiście uważam, że książka stanowi poważne ostrzeżenie dla tych wszystkich tworzących nowe idee fixe. Bo wszystko to, co napiszemy, z czasem może obrócić się przeciwko nam i całemu światu, choć wielu z nas nie zdaje sobie z tego sprawy. Doskonałym przykładem jest Hitler i jego Mein Kampf.

Wszystko to, co zatruwa myśl człowieka i poddaje pod wątpliwość dobro ludzkie jest bardzo niebezpieczne. Wszelkiego rodzaju separatyści, zagorzali islamiści i wielu im podobnych sieją zamęt w głowach swoich pobratymców, co wywołuje chęć zemsty. Tak właśnie rodzi się nienawiść a „człowiek człowiekowi zgotował ten los”. Rzesze ludzi stają do walki w imię słuszności nowej idei (World Trade Center).


Elżbieta Szafruga




Młody pisarz w krytycznym momencie swojego życia, gdy jego mózg trawi śmiertelna choroba, otrzymuje od tajemniczego wydawcy zlecenie napisania książki. Dawid Martin przyjmuje ofertę, mając do zyskania wysokie honorarium, w perspektywie niezależność, a może nawet nieśmiertelność.

Tajemniczy arystokrata Andreas Corelli używający pieczęci anioła z rozpostartymi skrzydłami, zleca napisanie książki traktującej o sprawach wiary, a właściwie stworzenie dla niego religii. Autor ma użyć całego swojego talentu, i w ciągu roku poświęcając duszę i ciało, napisać powieść swojego życia.


Dawid przyjmuje warunki umowy. Słowem kluczowym w jego poszukiwaniach jest „wiara”, gdyż nie sposób mówić o religii nie będąc wierzącym. Dzięki zaprzyjaźnionemu księgarzowi zwiedza Cmentarz Zapomnianych Książek. Wędrując po krytych labiryntach wybiera jedną, która odtąd będzie mu towarzyszyć w pracy i dalszych poszukiwaniach.

Życie autora przeplata się z osobami żyjącymi wokół niego i postaciami na kartach książki. Następuje zasadniczy zwrot w życiu pisarza próbującego rozwikłać mroczne tajemnice z przeszłości. Wydarzenia następują po sobie w tak zaskakującym tempie, że trudno odróżnić prawdę od fikcji.

Wprawdzie autor nie ujawnia czytelnikom treści swojego manuskryptu, jednak można się domyślać, że to ów manuskrypt ściąga na pisarza szereg nieszczęść, a nawet zagraża jego życiu.
Czytając tę powieść jesteśmy wtajemniczeni w poszczególne etapy tworzenia „dzieła” i widzimy jaki to ma wpływ na jego życie. Chwilami człowiek zapomina się, czy to co się dzieje wokół osoby pisarza to na pewno reguły „gry anioła”?

Być może wyjaśni nam to człowiek, który poświęcił całe życie dla książek i był zaprzyjaźniony z Dawidem Martinem:


„Książki mają duszę tych,

którzy je pisali, czytali i o nich marzyli.
Każdy następny czytelnik, to kolejna dusza dla książki”.


Władysława Wilk



Moderator DKK w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Łazy: Halina Kudela

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach - DKK w Filii nr 7, 20 maja 2009 r.

***
Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach

Dyskusyjny Klub Książki w Filii nr 7

20 maja 2009 r.

MAŁGORZATA SZEJNERT
Czarny ogród

Majowe spotkanie DKK w Filii nr 7 MBP w Katowicach, w czasie którego dyskutowano o książce Czarny ogród Małgorzaty Szejnert stało się przyczynkiem do poszukiwań odpowiedzi na pytanie: Jak czytamy książki?

Odpowiedź na to pytanie znajduje się w utworze Daniela Pennaca Jak powieść, w którym znajduje się 10 praw czytelnika. Prawa te, to:

1.Prawo do nieczytania.
2.Prawo do przeskakiwania stron.
3.Prawo do nieskończenia książki.
4.Prawo do czytania jeszcze raz.
5.Prawo do czytania byle czego.
6.Prawo do bovaryzmu.
7.Prawo do czytania byle gdzie.
8.Prawo do czytania na wyrywki.
9.Prawo do czytania na głos.
10.Prawo do milczenia.

Z praw tych pozwoliło sobie skorzystać 5 kobiet, które czytały Czarny ogród. Okazało się że jest to dzieło, w czasie czytania którego DKK-owiczki korzystały z prawa: do przeskakiwania stron, do czytania na wyrywki, do czytania jeszcze raz, do nieskończenia książki. Jednych książka ta „wciągnęła”, innych zainteresowały jedynie losy wybranych osób, a jeszcze inni mieli problemy z jej ukończeniem. Jednak nie było osoby, które by nie doceniła ogromu pracy włożonej przez autorkę w zebranie materiałów o losach Giszowca (obecnej dzielnicy Katowic), a także wartości językowych czytanego dzieła.


Ponieważ książką opowiada o „naszych dziejach” - naszej małej ojczyźnie - wywołała ona u wszystkich dyskutujących – bez względu na sposób czytania książki – sporo emocji. Nie można bowiem dyskutować bez emocji o historii Śląska, regionu pogranicza, gdzie stykają się różne kultury, gdzie określenie swoje narodowości staje się problemem i gdzie w ludzie wciąż doświadczają poczucia „inności”.

Emocje te oraz nasze doświadczenia spowodowały, że nie potraktowałyśmy tej książki jako sielanki o „mieście – ogrodzie”, lecz dostrzegłyśmy szokującą dla nas prawdę: Giszowiec był doskonale zorganizowaną osadą dla posłusznej, zdrowej i dobrze zorganizowanej siły roboczej. Dbano więc o higienę, zdrowie, porządek, rozrywki, życie religijne, a nie troszczono się w ogóle o to, by tych ludzi kształcić, by zapewnić dzieciom lepszy los. I to było nasze największe odkrycie!

I niestety smutne podsumowanie dyskusji o książce Czarny ogród Małgorzaty Szejnert i o losie Ślązaków.

Beata Jadach – Zygadło, DKK Filia nr 7 MBP w Katowicach